Daliśmy radę – relacja grupy Biało-Żółtej

Krok, krok, za krokiem krok …” i tak prawie 500 km w 16 dni! Choć byli wśród nas weterani, którzy ruszyli na pielgrzymi szlak po raz 3, 7, 10, 16, …, to jednak większość ruszała z Gdańska na Jasną Górę zupełnie nie wiedząc, czego się spodziewać. Z reguły już 1. dnia w Trąbkach Wielkich przed tronem Matki Bożej Trąbkowskiej pojawia sie myśl, że właśnie osiągnięty został kres możliwości, a do celu czyli pierwszego noclegu my, biało-żółci, maszerujemy jeszcze 17 km. I do końca, każdego dnia nieustannie towarzyszy nam to samo pytanie: „skąd biorą się siły?”, i to samo przekonanie, że „ci, co zaufali Panu, odzyskują siły…”.

W tym roku trzeba przyznać, że pogoda dopisała. Ci wszyscy, którzy modlili się o słoneczną pogodę dla pielgrzymów XXXVI GPP, wykazali się niezwykłą gorliwością. Temperatura powietrza w cieniu momentami przekraczała 30 °C, a asfaltu znacznie więcej. O mały włos nie zostaliśmy na nim na dobre, bo konsystencja (a raczej właściwości lepkoplastyczne – dopisek ks. Przewodnika) sprzyjała bardziej grzęźnięciu niż maszerowaniu. Za to nasi dobrodzieje i gospodarze spisali się jak zwykle niezawodnie. Zimny kompot w taki upał to wielkie marzenie, jakie spełniają Boży aniołowie, dla których pielgrzymka to widomy znak Jego obecności.

Z Gdańska ruszyliśmy pod hasłem „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” i każdy z nas na swój sposób doświadczał tego napełnienia, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zagadnienia poruszane
w prywatnych rozmowach, np. na noclegach, wyprzedzały tematy głoszonych konferencji, np. duchowości kobiety i mężczyzny. Wielką łaską dla nas i znakiem obecności Ducha Świętego był przywilej goszczenia w grupie kapłanów, którzy pielgrzymowali z nami we wcześniejszych latach. I tak z Gdańska wyruszył z nami ks. Wiesław Mielewczyk, ubiegłoroczny Przewodnik grupy. Na trasie odwiedził nas ks. Marek Czajkowski. Piątego dnia pielgrzymował z nami ks. Karol Pstrągowski, natomiast jedenastego dnia towarzyszył nam ks. Piotr Belecki, w tym roku wspierający posługą pielgrzymów żółto-czarnych, czyli Pielgrzymki Kaszubskiej. Odwiedził nas również ks. Krzysztof Ławrukajtis, kilkuletni kierownik GPP. Stałym gościem, nie tylko w naszej grupie, był obecny ks. Kierownik Łukasz Grelewicz, który wygłosił kilka konferencji i z zamiłowaniem oddawał się posłudze spowiadania. Kapłani w konferencjach przybliżali nam sylwetki świętych, którzy pozwolili się prowadzić Duchowi Świętemu w sposób doskonały. Znalazły się wśród nich m.in. 3 Tereski: Św. Teresa Wielka, Św. Tereska Mała i Św. Teresa Benedykta od Krzyża. To samo imię i 3 zupełnie różne drogi do świętości…

W ciągu tych 16 dni nie zabrakło stałych już momentów pielgrzymkowych, jak Eucharystia w Licheniu i Charłupi Małej. Niezawodni jak zwykle gospodarze w Polednie przygotowali nam i biało-fioletowym tradycyjną dyskotekę. Jak co roku pozwoliliśmy sobie także na małe szaleństwo podczas odpustu w parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Galewie: lody (wbrew regulaminowi!), wata cukrowa, rollercoaster i… hałasujące zabawki. To już tradycja, że biało-żółci żegnają Galew robiąc hałas dla Jezusa. Niestety, w tym roku nie dopisał na trasie pewien Fittness, który zwykle gościł na noclegu ok. 20 sióstr z naszej grupy. Wspólny nocleg w tym miejscu zwykle sprzyjał integracji.

Dzięki naszym kierującym ruchem podczas wędrówki udało nam się uniknąć przykrych niespodzianek. O nasze stopy zadbały niezawodne siostry medyczne. Jednak naszym Przewodnikom, ks. Michałowi
i ks. Marcinowi, zawdzięczamy to, że w naszej grupie nie było ani jednego udaru, a ci którzy lepiej znosili trudy wędrówki, okazali troskę wobec tych, którzy mieli się gorzej. Dzięki temu poczuliśmy się jak prawdziwa rodzina pielgrzymkowa, gdzie jest miejsce dla wszystkich, bez względu na wiek
i kondycję, tę fizyczną i duchową. W Burzeninie podczas modlitwy wstawienniczej kapłani modlili się nad nami z nałożeniem rąk. Okazali nam także ogromne zaufanie, prosząc nas również o taką modlitwę nad nimi.

Czas odmierzany porami modlitw zleciał jak oka mgnienie i 12 sierpnia stanęliśmy przed tronem Królowej Polski. Podczas Eucharystii naszej grupie w udziale przypadło drugie czytanie i dzierżenie sztandaru GPP. Po Apelu Jasnogórskim większość z nas ruszyła w drogę powrotną.

Trzeba doświadczyć trudu tych 500 km, aby zrozumieć, że w pielgrzymce najważniejsza jest droga, bo to podczas niej Duch Święty nas napełnia i przemienia. To prawdziwe rekolekcje w drodze. Cel jest piękny, ale czy na pewno jest nim dotarcie na Jasną Górę? A może o wiele dalej?